Sample Sidebar Module

This is a sample module published to the sidebar_top position, using the -sidebar module class suffix. There is also a sidebar_bottom position below the menu.

Sample Sidebar Module

This is a sample module published to the sidebar_bottom position, using the -sidebar module class suffix. There is also a sidebar_top position below the search.
Żeglarze - SKEM
  • Zarejestruj

Na przystani CŻ w Szczecinie spotkaliśmy się po południu 17 maja 2016 r. Wśród wybrańców zakwalifikowanych na rejs znaleźli się: Ania i Ola (kl.1a), Pamela (1b) oraz Julia i Mateusz (kl.1c) – wspaniała 5-ka przyszłych wilków morskich pod opieką p. Barbary Wicher.
Jednak nie od razu przyszło nam wejść na pokład „naszego” jachtu jako pełnoprawni żeglarze. Poznaliśmy kapitana – pana Mietka Irchę, który wykazał się niemałą cierpliwością jeśli chodzi o nową załogę. Spędziliśmy sporo czasu przy szotach i krawatach, ucząc się potrzebnych i podstawowych węzłów. Jednym ta nauka przychodziła szybciej (i nie mówię teraz o sobie), innym wolniej aż w końcu udało nam się opanować tę sztukę. Zostaliśmy również przeszkoleni na okoliczność używania kuchenki gazowej oraz korzystania z kingstona na jachcie. Trochę czasu zajęło nam też zaopatrzenie – tzn. zrobienie zakupów na cały rejs oraz zaształowanie wszystkiego. Dzień zakończyliśmy jedząc kiełbasę przy ognisku – nasz ostatni posiłek na lądzie
Wyruszyliśmy następnego dnia z rana, wszyscy byliśmy niecierpliwi, to była nasza pierwsza, a dla niektórych druga styczność z prawdziwym żeglarstwem. Ja jako pierwsza przejęłam ster, opanowanie jachtu pod tym względem wcale nie wydawało się trudne, jednak raz po raz spoglądałam na kapitana, aby się upewnić czy w dobrą stronę kieruję naszą łódź. On nie zwracał zbytniej uwagi na moją „nawigację” , nawet wydawał polecenia drugiej wachcie, jednocześnie rozmawiając z Panią Wicher. Jego spokój i opanowanie były niesamowite zważając na to, że miał do czynienia z tak niedoświadczoną załogą jak nasza. Pierwszego dnia rejsu udało nam się dopłynąć do Dziwnowa, przycumowaliśmy do niewielkiej przystani i tam zjedliśmy naszą kolację, oczywiście na pokładzie. Moja wachta wędrowała pomiędzy Zrywem, a łazienką w porcie z talerzami i garnkami. Siedem osób na pokładzie jest równe trzydziestu minutom mycia naczyń, o sprzątaniu nie wspominając . Następnego dnia rano poszliśmy na plażę i zobaczyliśmy część miasta, jednak większość sklepów i kawiarni była zamknięta. Największą atrakcją była cukiernia, sprzedawali tam również lody i wszyscy byliśmy zgodni, że były rewelacyjne. Do Świnoujścia wypłynęliśmy zaraz po tym jak wróciliśmy do portu. Teraz już coraz pewniej radziliśmy już sobie z linami na jachcie, a nasza praca zespołowa przynosiła rezultaty. Wiatr nie często był dla nas przychylny, dlatego dużą część drogi przepłynęliśmy na silniku. Z drugiej strony jednak mieliśmy dzięki temu całkiem sporo wolnego czasu. Spokojnie można było w czasie żeglugi przygotować i zjeść obiad, a także… pośpiewać. Często w czasie tego rejsu towarzyszyły nam dźwięki gitary i budzące wspomnienia piosenki. Po południu dotarliśmy do portu i poszliśmy zwiedzać miasto. Jednak naszym miejscem docelowym była plaża. Szliśmy wzdłuż morza aż dotarliśmy do słynnego świnoujskiego wiatraka , gdzie zrobiliśmy sobie parę zdjęć i spędziliśmy czas karmiąc kaczki i wyjątkowo rozmownego łabędzia. Ostatniego dnia, wyruszyliśmy bardzo wcześnie i to już niestety w kierunku Szczecina. Czas mijał nieubłaganie, ledwo wypłynęliśmy, a już byliśmy w naszej szczecińskiej przystani. Zdążyliśmy jeszcze zjeść obiad, podziękowaliśmy kapitanowi i posprzątaliśmy pokład. Ale przede wszystkim umówiliśmy się na następny wspólny rejs.

Julia Zdybicka 1c


Na początek dwa rejsy morskie na żaglowcu STS „Kapitan Borchardt”. W pierwszym – nauczycielskim wzięła udział opiekunka naszego Koła p. prof. B. Wicher, w drugim – najbardziej aktywna uczennica – Pamela Benedyczak (1b). W kwietniu (nawet w drugiej połowie tego wiosennego już przecież miesiąca) pogoda może być różna i na wszystko trzeba być przygotowanym.

Rejs nauczycielski w dn. 21 – 24. 04. chłodny ale słoneczny, prowadził trasą Kołobrzeg – Świnoujście. Na planowany wcześnie Bornholm niestety nie udało się dopłynąć ze względu na początkowo bardzo silny wiatr północny. Za to uczestnicy oprócz praktycznego szkolenia na pokładzie żaglowca mogli zwiedzić latarnię morską w Kołobrzegu oraz Muzeum Morskie i Ford Anioła w Świnoujściu, a także pospacerować po tych kurortach. Wszyscy wrócili zadowoleni, wyszkoleni i… wypoczęci.

Rejs dla uczniów ze szczecińskich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych odbył się w dniach 24 – 27. 04. 2016 r. Początkowego założenia jakim było pożeglowanie na Bornholm nie udało się zrealizować. Jednak Sassnitz, słynące z wypiętrzonych na kilkadziesiąt metrów klifów, zrekompensował nam tę stratę. Już sam widok z morza tego wybrzeża był naprawdę imponujący. Spacer wzdłuż klifów nie tylko zachwycał młodych żeglarzy, ale pozwolił również poszukać charakterystycznych dla tego miejsca kamyków z dziurką. W samym mieście udało nam się zwiedzić starówką oraz stojącą przy nabrzeżu łódź podwodną.
W czasie rejsu załoga była podzielona na 4 kilkuosobowe wachty. Ich zadaniem była pomoc przy obsłudze żaglowca. Na wachcie nawigacyjnej należało wykazać się czujnością i bez względu na pogodę znajdować się na pokładzie zewnętrznym. A nie było to łatwe w szczególności, gdy była to czwarta godzina wachty pełnionej w nocy i chłód dawał się we znaki. Pełnienie wachty kambuzowej polegało na pomaganiu znakomicie gotującemu coo’kowi w przygotowaniu i podawaniu posiłków ale też w sprzątaniu po ich zakończeniu.
Oprócz z góry przydzielonych nam wacht obowiązkiem całej załogi było min. stawianie żagli, klarowanie lin, sprzątanie pokładu, a także udział w szkoleniach z zakresu pierwszej pomocy, wypełniania dziennika jachtowego, robienia węzłów.
Drogę powrotną, ze względu na niekorzystny wiatr odbyliśmy na silniku.

Krótka, ale piękna przygoda na jednym z najstarszych żaglowców trzymasztowych z ożaglowaniem typu szkuner kaflowy została zakończona rozdaniem przez kapitana Krzysztofa Mazurkiewicza „Opinii z rejsu”. Miło będzie wspominać świetną atmosferę, sympatycznych ludzi i widoki gwiaździstego nieba oraz cudownego wschodu słońca na pełnym morzu.


Tegoroczny czerwcowy rejs SKEM o mało co nie zostałby odwołany ze względu na deszczową pogodę. Gdy spotkaliśmy się na Przystani Centrum Żeglarskiego całe niebo było zachmurzone, prawie nie wiało, za to równo padało i wydawało się, że tak już będzie cały dzień.
Po spotkaniu z p. Przemkiem – kapitanem Magnolii, na której mieliśmy pływać ustaliliśmy, że zaczniemy od spotkania w świetlicy. Pan Przemek zrobił nam pogadankę na temat ratownictwa i bezpiecznego zachowania się na jachcie. Było to bardzo ciekawe i pouczające spotkanie, z którego dowiedzieliśmy się min. w jakie środki bezpieczeństwa wyposażony jest jacht i jak w razie niebezpieczeństwa można wezwać pomoc.
W tym czasie stopniowo przestało padać i zza chmur pokazały się nieśmiało pojedyncze promienie słoneczka. Za chwilę my też, trochę nieśmiało wsiadaliśmy na piękny, drewniany jacht, jakim jest Magnolia. Jednak dzięki życzliwości kapitana szybko poczuliśmy się jak u siebie i sprawnie opanowaliśmy podstawowe czynności konieczne do bezpiecznej żeglugi.
Sam rejs był również bardzo ciekawy, bo popłynęliśmy na Wały Chrobrego, a później na Jezioro Dąbie z wizytą do betonowca. Po drodze uczyliśmy się wiązać węzły: ratowniczy, knagowy i cumowniczy. Kolejno sterowaliśmy jachtem. Ćwiczyliśmy też stawianie i zrzucanie żagli. Było pięknie. Nad nami szybowały orły (naliczyliśmy ich chyba z 8), a przy brzegu można było zobaczyć kormorany, czaple, łabędzie i inne mniejsze ptactwo.
Na Przystań wróciliśmy przed 17.00 – w ostatniej chwili przed kolejną falą deszczu. To się nazywa mieć szczęście.


Już kolejny rok po krótkiej przerwie „niebytu" działa w naszej szkole SKEM. Spotkania w ciągu całego roku mają różną tematykę i wiele nas uczą. Jednak najlepsze są zawsze rejsy.
Kilka całodziennych rejsów po wodach Odry, Regalicy i Jeziorze Dąbie Wielkie pozwoliło nam praktycznie poćwiczyć min. umiejętność stawiania żagli, wiązania przydatnych w czasie żeglugi węzłów czy manewrowania jachtem pod żaglami.
Zwiedzając wybrane zakątki akwenów okolic Szczecina nie tylko podziwiamy malownicze zakątki dzikiej i pięknej przyrody, nie tylko fotografujemy przyrodę i nas samych w trakcie pracy i wypoczynku, ale poznajemy coraz więcej tajników życia żeglarskiego.
Rejsy są również nie do przecenienia z powodu spotkań z wyjątkowymi ludźmi jakimi są kapitanowie „naszych jachtów". Ich wiedza, doświadczenie i ciekawe opowieści budzą nasz podziw i ciekawość.
Marzymy o dłuższych rejsach, ale na razie muszą nam wystarczyć te opowieści i krótkie, jednodniowe wyprawy na „Kwadrat".
A teraz musimy się pochwalić:
W tegorocznej edycji konkursu FOTO „Nasze Rejsy – przygoda pod żaglami" zajęliśmy pierwsze miejsca.
W kategorii „Ja i Ty... na kajakach, DZ- cie, żaglowcu" Karol Kleszcz (kl. 3c),
W kategorii „Regaty TTSR 2014 w moim obiektywie" Filip Bal (kl. 3e).
Pierwsze miejsce zajęło też zdjęcie p. Barbary Wicher - opiekunki naszego Koła.
Zdjęcia z rejsów ostatnich sezonów zostały też wykorzystane do przygotowania prezentacji multimedialnej pt. „SKEM - Nasze Rejsy". Nagrodzoną prezentację przygotowały Paulina Kiernicka i Nikola Ławicka (kl. 2b)
Gratulujemy zwycięzcom i zapraszamy do naszego Koła.

 

Żeglarze z LOzOI


Start

Aktualności

O szkole

Informator

Kandydaci

Absolwenci